-
Poniedziałek, 22 sierpnia 2011
-
Jak u Czechowa...Zrobmy cos!
-
-
Wtorek, 16 sierpnia 2011
-
Niedziela, 26 czerwca 2011
-
"no przecież kisiel to nie jedzenie!" oraz "to chcesz taką super-mocną tą herbatę, z całej torebki, czy taką po polsku?"
-
-
Czwartek, 2 czerwca 2011
-
Czwartek, 26 maja 2011
-
Zakupiłem nową drugą płytę Friendly Fires. Mam nadzieję, że skoro zapłaciłem, to teraz będzie ich stać na nagranie trzeciej...
-
-
Poniedziałek, 23 maja 2011
-
I kiedy już myślałeś, że takiej muzyki nikt dzisiaj nie gra
-
-
Czwartek, 19 maja 2011
-
Przyjaciół poznaje się w biedzie, więc ja ze współlokatorką chodzę na spacery tylko nocą, i to koniecznie w deszczu.
-
-
Niedziela, 15 maja 2011
-
uwielbiam!
-
-
Piątek, 13 maja 2011
-
guilty pleasure
-
-
Wtorek, 10 maja 2011
-
"The only thing I can expect from you is to give me back my stuff." Koniec czegoś, co się nigdy nie zaczęło, czy tylko koniec początku?
-
-
Poniedziałek, 2 maja 2011
-
shut up and kiss!
-
-
Sobota, 30 kwietnia 2011
-
Gdzie jest moje pudełko śniadaniowe, i płyty z muzyką? To już nie tylko cnota, ale i kosztowności zabrane?
-
-
Piątek, 22 kwietnia 2011
-
Tragedia wspólnego pastwiska
-
-
Niedziela, 17 kwietnia 2011
-
artysta-plastic
-
-
Wtorek, 12 kwietnia 2011
-
Nie bądź melodramatyczny, po prostu zemdlij.
-
-
Wtorek, 5 kwietnia 2011
-
Spierzchnięte usta są oznaką słabości. Jeśli mają Ci się szklić oczy, to przestań nosić soczewki. I na Boga, prostuj plecy!
-
-
Czwartek, 31 marca 2011
-
Dla poprawienia nastroju szukam biletu do domu, niestety z odwrotnym efektem: jeszcze nigdy nie było tak drogo.
-
-
Sobota, 26 marca 2011
-
Ja też nie rozumiem. Może jest na Świecie ktoś, kto rozumie, ale czy to czyni go szczęsliwym?
-
-
Piątek, 11 marca 2011
-
No i nie wyszło, oczywiście. Z drugiej strony smak kawy rekompensuje późniejsze niedogodności, więc bilans na plus. I do przodu!
-
-
Środa, 9 marca 2011
-
I jak zwykle nic z tego nie wyniknie, zostanie tylko kłucie w boku i ssanie w żołądku, jak po zimnej kawie
-
-
Niedziela, 6 marca 2011
-
Najgorsze są te małe katastrofy, które choć wydają sie nieistotne, pocichu spychają nas na bocznicę, skąd możemy tylko oglądać jak omija nas szczęście.
-
-
Środa, 23 lutego 2011
-
Ze specjalną dedykacją, 'cause you live so far away
-
-
Czwartek, 20 stycznia 2011
-
zgadnij, jaką mam nową fryzurę. Bo nie od dzisiaj jestem Królem Disco!
-
-
Sobota, 15 stycznia 2011
-
between timid and timbuktu. Prześladowany czasem...
-
-
Sobota, 11 grudnia 2010
-
"Look at me still talking when there's science to do". W zasadzie cudzysłów niepotrzebny, bo choć na koszulce, to przecież moje własne słowa.
-
-
Piątek, 10 grudnia 2010
-
byle do soboty. A potem byle do środy. I do poniedziałku. A od wtorku czas stop!
-
-
Wtorek, 23 listopada 2010
-
Już myślisz, że związałeś koniec z końcem, a tu się okazuje, że tych końców jest pięćdziesiąt, a nie dwa.
-
-
Wtorek, 9 listopada 2010
-
600 dolców za wizytę na emergency. W tym kraju albo umierasz, bo nie stać cię na lekarza, albo umierasz, bo po zapłaceniu za lekarza nie masz na jedzenie.
-
-
Poniedziałek, 8 listopada 2010
-
"Ile w tym kraju trzeba płacić za sex, niektórzy aż do kościoła pójdą" powiedziała, a sama w niedziele 8 godzin w pracy siedziała. I nic!
-
-
Niedziela, 7 listopada 2010
-
Polska godnie reprezentowana, an ekranie i na widowni
-
-
Poniedziałek, 11 października 2010
-
"I like everybody but not everybody likes me", czyli znowu o mnie [youtube.com](s)
-
-
Niedziela, 10 października 2010
-
Każde słowo jest o mnie. Obym tylko był do uratowania.
-
-
Sobota, 9 października 2010
-
Rumiankowo-miętowy wieczór, a za 4 godziny pobudka i do pracy. Nareszcie weekend, co oznacza, że mogę jechać autem i zaparkować pod samym wejściem.
-
-
Piątek, 1 października 2010
-
Prawdziwe oblicze 'efektu motyla' (prychnął z politowaniem): na Jamajce się spalili i zakręcili chmurą, zrobiła się burza tropikalna, i teraz kręcą mi się włosy
-
-
Wtorek, 28 września 2010
-
Plemniory w deszczu, czyli surreal sunday i kolacja za darmo. Nie trzeba było, afrykańskie dzieci cały czas są głodne, my byliśmy tylko godzinę.
-
-
Środa, 9 czerwca 2010
-
Dzisiaj mógłbym się zarżnąć tym kotem kurzu, który leży na torbie podróżnej, albo powiesić na tej pajęczynie, która jakby czekała zwisając z lampy na suficie.
-
