tiptoe

Imię i nazwisko
tiptoe
Lokalizacja
między Indianami
WWW

z zasadami, z kwasami, amfipatycznie

  • Poniedziałek, 22 sierpnia 2011

    • 01:28

      Jak u Czechowa...Zrobmy cos!

  • Wtorek, 16 sierpnia 2011

  • Niedziela, 26 czerwca 2011

    • 20:20

      "no przecież kisiel to nie jedzenie!" oraz "to chcesz taką super-mocną tą herbatę, z całej torebki, czy taką po polsku?"

  • Czwartek, 2 czerwca 2011

  • Czwartek, 26 maja 2011

    • 04:24

      Zakupiłem nową drugą płytę Friendly Fires. Mam nadzieję, że skoro zapłaciłem, to teraz będzie ich stać na nagranie trzeciej...

  • Poniedziałek, 23 maja 2011

    • 08:34

      I kiedy już myślałeś, że takiej muzyki nikt dzisiaj nie gra

  • Czwartek, 19 maja 2011

    • 04:35

      Przyjaciół poznaje się w biedzie, więc ja ze współlokatorką chodzę na spacery tylko nocą, i to koniecznie w deszczu.

  • Środa, 18 maja 2011

    • 05:48

      Czy Polska już zarażona? Jeśli nie, to proszę:

      Double rainbow all the way!
    • 05:45

      Dobrze, że w najbliższym czasie nie planuję już więcej egzaminów magisterskich. Na razie wystarczy.

    • 05:44

      Wiem już, co czeka na mnie w piekle: codziennie piątek, po którym nie ma weekendu.

  • Niedziela, 15 maja 2011

  • Piątek, 13 maja 2011

  • Wtorek, 10 maja 2011

    • 23:35

      "The only thing I can expect from you is to give me back my stuff." Koniec czegoś, co się nigdy nie zaczęło, czy tylko koniec początku?

  • Poniedziałek, 2 maja 2011

    • 07:07

      shut up and kiss!

  • Sobota, 30 kwietnia 2011

    • 02:37

      Gdzie jest moje pudełko śniadaniowe, i płyty z muzyką? To już nie tylko cnota, ale i kosztowności zabrane?

  • Piątek, 22 kwietnia 2011

    • 04:52

      Tragedia wspólnego pastwiska

  • Niedziela, 17 kwietnia 2011

  • Wtorek, 12 kwietnia 2011

    • 01:06

      Nie bądź melodramatyczny, po prostu zemdlij.

  • Wtorek, 5 kwietnia 2011

    • 20:16

      Spierzchnięte usta są oznaką słabości. Jeśli mają Ci się szklić oczy, to przestań nosić soczewki. I na Boga, prostuj plecy!

  • Czwartek, 31 marca 2011

    • 07:45

      Dla poprawienia nastroju szukam biletu do domu, niestety z odwrotnym efektem: jeszcze nigdy nie było tak drogo.

  • Sobota, 26 marca 2011

    • 03:42

      Ja też nie rozumiem. Może jest na Świecie ktoś, kto rozumie, ale czy to czyni go szczęsliwym?

  • Piątek, 11 marca 2011

    • 20:25

      No i nie wyszło, oczywiście. Z drugiej strony smak kawy rekompensuje późniejsze niedogodności, więc bilans na plus. I do przodu!

  • Środa, 9 marca 2011

    • 00:54

      I jak zwykle nic z tego nie wyniknie, zostanie tylko kłucie w boku i ssanie w żołądku, jak po zimnej kawie

  • Niedziela, 6 marca 2011

    • 11:30

      Najgorsze są te małe katastrofy, które choć wydają sie nieistotne, pocichu spychają nas na bocznicę, skąd możemy tylko oglądać jak omija nas szczęście.

  • Środa, 23 lutego 2011

    • 02:22

      Ze specjalną dedykacją, 'cause you live so far away

  • Wtorek, 22 lutego 2011

    • 04:10

      hippie-dippie brain farts

    • 01:19

      Nie mam nic mądrego do powiedzenia od jakiegoś czasu. Tak sobie wegetuję, ciepło się robi to może wypuszczę nowe pędy

  • Czwartek, 20 stycznia 2011

    • 08:20

      zgadnij, jaką mam nową fryzurę. Bo nie od dzisiaj jestem Królem Disco!

  • Sobota, 15 stycznia 2011

    • 09:08

      between timid and timbuktu. Prześladowany czasem...

  • Piątek, 17 grudnia 2010

    • 07:58

      a, i jeszcze cudze słowo mądrości: we can't have everything we want but if we work hard enough we can have everything we need. czy jakoś tak...

    • 07:54

      i to by było na tyle, a na dobranoc przytup

    • 00:52

      Rudolph the Rainbow Reindeer, para-rara-rara-ra. I szpagat!

  • Sobota, 11 grudnia 2010

    • 04:23

      "Look at me still talking when there's science to do". W zasadzie cudzysłów niepotrzebny, bo choć na koszulce, to przecież moje własne słowa.

  • Piątek, 10 grudnia 2010

    • 06:22

      byle do soboty. A potem byle do środy. I do poniedziałku. A od wtorku czas stop!

  • Środa, 24 listopada 2010

    • 09:09

      Indyk, dynia, żurawina. Skoro osadnicy mogli z Indianami, to ja mogę z brokułami. To za co dziękujemy?

    • 09:05

  • Wtorek, 23 listopada 2010

    • 04:05

      Już myślisz, że związałeś koniec z końcem, a tu się okazuje, że tych końców jest pięćdziesiąt, a nie dwa.

  • Wtorek, 9 listopada 2010

    • 04:53

      600 dolców za wizytę na emergency. W tym kraju albo umierasz, bo nie stać cię na lekarza, albo umierasz, bo po zapłaceniu za lekarza nie masz na jedzenie.

  • Poniedziałek, 8 listopada 2010

    • 01:07

      "Ile w tym kraju trzeba płacić za sex, niektórzy aż do kościoła pójdą" powiedziała, a sama w niedziele 8 godzin w pracy siedziała. I nic!

  • Niedziela, 7 listopada 2010

    • 18:34

      Polska godnie reprezentowana, an ekranie i na widowni

  • Czwartek, 4 listopada 2010

    • 01:49

      Zazwyczaj nie sypię cytatami z piosenek, ale ten zaadoptuję jako moje motto

    • 01:49

      'A trick to life is not to get to attached to it'

  • Poniedziałek, 11 października 2010

  • Niedziela, 10 października 2010

    • 03:01

      Każde słowo jest o mnie. Obym tylko był do uratowania.

  • Sobota, 9 października 2010

    • 06:34

      Rumiankowo-miętowy wieczór, a za 4 godziny pobudka i do pracy. Nareszcie weekend, co oznacza, że mogę jechać autem i zaparkować pod samym wejściem.

  • Piątek, 1 października 2010

    • 08:22

      Prawdziwe oblicze 'efektu motyla' (prychnął z politowaniem): na Jamajce się spalili i zakręcili chmurą, zrobiła się burza tropikalna, i teraz kręcą mi się włosy

  • Wtorek, 28 września 2010

    • 06:17

      Plemniory w deszczu, czyli surreal sunday i kolacja za darmo. Nie trzeba było, afrykańskie dzieci cały czas są głodne, my byliśmy tylko godzinę.

  • Poniedziałek, 13 września 2010

    • 03:06

      no to na okazję ponownego otwarcia puszki z Pandorą, świński przytup

    • 03:03

      tak dawno tu nie byłem, że czuję, jakbym zaczynał od początku. A kłębek tylko się powiększa.

  • Środa, 9 czerwca 2010

    • 02:15

      Dzisiaj mógłbym się zarżnąć tym kotem kurzu, który leży na torbie podróżnej, albo powiesić na tej pajęczynie, która jakby czekała zwisając z lampy na suficie.